Higiena i bezpieczeństwo nauki – posiedzenie komisji sejmowej

Wszyscy się zgadzają, że warunki, w jakich uczą się dzieci, mają wielki wpływ na jakość edukacji. Niestety, NIK w raporcie z przeprowadzonej w 60 szkołach kontroli przedstawia smutny obraz dzieci przeciążone długimi zajęciami, dźwigające ciężkie torby, gnające z lekcji na lekcję bez możliwości złapania oddechu. Jak zaradzić złu?

W Sejmie obradowała Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży. Tradycyjnie, chociaż panowała zgoda co do meritum, zarysowały się dwie optyki: Ministerstwo Edukacji Narodowej optymistycznie patrzy w przyszłość, podczas gdy posłowie opozycji i reprezentanci strony społecznej stawiają tezę, iż realizowane obecnie zmiany systemu pogarszają sytuację. Relacja z przeiegu sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży w dniu 28 września 2017

Tematem obrad były kwestie higieny i bezpieczeństwa w szkołach publicznych.

Należy z dzisiejszej komisji zapamiętać słuszne stwierdzenie sekretarz stanu MEN p. Marzeny Machałek: nie sposób zapewnić jakości edukacji bez dbałości o warunki edukacji. Z tym stwierdzeniem zgadzali się wszyscy obecni na Sali. Nie podważano też niepokojących wyników kontroli NIK, które referował jej przedstawiciel:

Ocena działań w zakresie zapewnienia uczniom bezpiecznych i higienicznych warunków pracy (2015-2016), skoncentrowana była na organizacji pracy uczniów pod kątem higieny pracy umysłowej Stwierdzono zbyt długie bloki przedmiotowe (w zakresie nauk ścisłych, wymagających szczególnej koncentracji), brak możliwości zostawiania książek i przyborów w szafkach (ew. pobieranie opłat za taką możliwość), zbyt ciężkie plecaki. Lepiej jest w przypadku uczniów I-III, gdzie niemal wszystkie szkoły zapewniły taką możliwość. Poza tym kontrola stwierdziła zbyt krótkie przerwy (5 minut, szczególnie uciążliwe po lekcji w-f) oraz w wielu szkołach zbyt małe sale. Poza tym szkoły nie zabezpieczyły kontroli nad dostępem do treści niepożądanych w Internecie oraz prawidłowego dostępu do opieki lekarskiej.

Kuratoria nie sprawowały skutecznego nadzoru nad szkołami w zakresie w/w treści.

Stwierdzono również braki w zatrudnianiu asystentów nauczyciela w klasach liczniejszych – należy zapewnić samorządom odpowiednie środki finansowe.

Szczegółowe informacje są na stronie NIK (https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-bezpieczenstwie-i-higienie-nauczania-w-szkolach-publicznych.html)

W drugiej części referowano wyniki przeprowadzonej w 2016 kontroli wykorzystania monitoringu i jego wpływ na bezpieczeństwo uczniów (kontrola planowa w odpowiedzi na sugestie rzecznika praw dziecka). Zauważono, że nadal brak regulacji prawnych w tej sprawie – nie wiemy więc, czy wprowadzenie monitoringu nie narusza dóbr publicznych (choćby wizerunku, którego ochrona jest zapisana w Konstytucji i Konwencji o wolności i prawach człowieka). Można tę zasadę naruszyć, ale tylko w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa, w warunkach, które powinna określać ustawa (a takiej ustawy nie ma). Niezależnie od tych dywagacji, kontrola pokazała, że monitoring sprawdza się w szkołach – wzrasta poziom bezpieczeństwa uczniów. NIK skierował do MEN wniosek o wypracowanie odpowiednich regulacji.

Reprezentująca MEN min. Marzena Machałek zauważyła, że kontrole przeprowadzane były w szkołach, w których przypuszczano istnienie nieprawidłowości, co ma zapewne sugerować, iż ustalenia mogą być nieprawdziwe dla ogółu szkół). Argumentem o wpływie warunków na jakość edukacji uzasadnia zwiększenie nadzoru pedagogicznego nad szkołami w tym zakresie zamiast, jak dotychczas, zostawiać tę kwestie samorządom. Zauważa też odnośnie monitoringu, że brak jest konkretnych wskaźników, na podstawie których można by wnosić, iż podnosi on poziom bezpieczeństwa w szkołach. MEN zainicjował program Bezpieczna Plus w celu podniesienia standardów bezpieczeństwa, a monitoring wizyjny nie może być głównym narzędziem, jedynie wspomagającym (w następującej dyskusji posłanka Augustyn przypomniała, że program ten zainicjowała poprzednia ekipa rządząca).

Katarzyna Styczyńska (Fundacja Rodzice Szkole): z kolei przytacza głosy o niepokojącym wykorzystywaniu monitoringu, na przykład wpisywania uwag przez nauczyciela na podstawie nagrań, spędzanie przez uczniów przerw w toaletach, gdzie brak monitoringu. Według niej na podstawie tych skarg należy się zastanowić, na ile obecność monitoringu zwiększa, a na ile obniża poczucie bezpieczeństwa dzieci. Zauważa też, że przedstawiciele rodziców powinni mieć udział w tworzeniu procedur dotyczących bezpieczeństwa.

Odpowiadając na te wątpliwości min. Machałek poinformowała, że trwają obecnie prace nad ustawą w odpowiednich ministerstwach. W dalszej dyskusji tej kwestii poświęcono wiele miejsca, przytaczając też przypadki niewłaściwego wykorzystania tego narzędzia. Przewodniczący Grupiński (PO) zwracał uwagę, że mimo monitoringu liczby bójek i konfliktów fizycznych wzrastały i to pomimo zmniejszania liczby uczniów w szkole. Na statystyki mogła wpłynąć zmiana metody liczenia przypadków przemocy, nie wiadomo więc, jak się faktycznie ma sprawa. W odpowiedzi przedstawiciel NIK: obiecał przeprowadzenie analizy proponowanej przez p. Przewodniczącego.

W kwestii warunków nauczania posłanka Augustyn (PO) postulowała, by kontrolę przeprowadzić ponownie, w zdecydowanie większym zakresie, ale o tej samej tematyce – tym bardziej, że wprowadzone w tym roku zmiany mogą mieć negatywny wpływ właśnie na te aspekty edukacji. Zauważyła, że skoro kurator podejmuje wiele decyzji za samorząd (np. dotyczący sieci szkół) powinien mieć pulę pieniędzy które przekazywałby samorządom na zapewnienie odpowiednich warunków pracy i nauki. Przytaczała przypadki miast, które dostały zaledwie kilka procent zwrotu poniesionych wydatków (Warszawa, Radom). Minister Machałek odpowiedziała na te zarzuty, że określone były limity, ale samorządy je przekraczały. Również w pierwszej kolejności Ministerstwo gwarantowało finansowanie dostosowania koniecznego dla małych dzieci, a na przekształcanie szkół samorząd warszawski dostał nieco mniej, bo Ministerstwo przyjęło w tym obszarze inne wskaźniki.

Posłanka Augustyn zwróciła też uwagę, iż w obecnym projekcie ustawy dotyczącej finansowania zadań oświatowych znika pozycja dotycząca asystenta nauczyciela, jak więc można będzie domagać się od samorządu zatrudniania tych pracowników oświaty?

Posłanka Gapińska (PO) zgadzając się, że jakość kształcenia zależy od warunków, negatywnie oceniła wpływ wprowadzanych obecnie zmian, przytaczając konkretne przykłady (w 400 szkołach nie ma nadal podręczników, w innych uczniowie przemieszczają się z budynku do budynku, a nauczyciele między kilku szkołami; ponadto są szkoły, w których uczniowie noszą ławki i krzesła, bo w salach brak miejsc. W niektórych szkołach jest wielkie zagęszczenie. Część małych szkół wiejskich, dysponujących sześcioma izbami, nie jest w stanie ich rozbudować ze względu na wcześniejsze kredyty – tam dzieci będą się uczyć na zmiany). Jej stanowisko wzmocniła posłanka Lubnauer (N), prognozując, że problemy będą się powiększać – np. od dawna znany problem braku sal gimnastycznych. Pytała też, jak będzie wyglądać sytuacja, gdy gmina będzie wnioskować o likwidację szkoły z powodu braku warunków, a kuratorium nie będzie się zgadzało na likwidację? W kwestii ciężkich plecaków, szkoły muszą się wycofać z planowanego zakupu szafek, ponieważ zabraknie na nie miejsca, które trzeba będzie przeznaczyć np. na dodatkowe szatnie itp. Obecnie niektóre szkoły wręcz likwidują szafki. Kolejny punkt to podręczniki, pisane na kolanie – ale czy przewidziano, tworząc nowe, by np. dzielić je na połowę, by dzieci nie musiały targać ciężkich podręczników?

Strona społeczna postawiła Ministerstwu liczne pytania:

Dorota Łoboda (Rodzice przeciw Reformie Edukacji) pytała, czy MEN przewiduje monitorowanie wpływu reformy na zasygnalizowane zjawiska, szczególnie w odniesieniu do planów lekcji, skoro nauczyciele uczący przedmiotów ścisłych uczą w kilku szkołach. Komentując wynik kontroli NIK o braku ergonomicznych mebli zastanawiała się, w jaki sposób MEN wyobraża sobie dostosowanie mebli do wzrostu dzieci przy rozpiętości wiekowej 9-14 lat (skoro uczniowie klas Iv-VIII korzystają z tych samych pracowni przedmiotowych)? Czy MEN dysponuje danymi, w jakim stopniu rodzice finansują instalowanie szafek w szkołach lub zakup dodatkowych podręczników, które dzieci używają w szkołach?

Zofia Grudzińska (Obywatele dla Edukacji, Przestrzeń dla Edukacji) zwróciła uwagę na jeszcze jeden wątek: jak MEN ma zamiar radzić sobie z problemem hałasu, który będzie tym dotkliwszy w większych nich dotychczas szkołach podstawowych?

W zamykającej obrady odpowiedzi MEN min. Machałek przypomniała, że raporty oceniają rzeczywistość szkolną, którą zastał obecny rząd. Co do wpływu reformy na warunki edukacji, zdziwiła się, iż kieruje się jakiekolwiek pytania do Ministerstwa: „trudno, żebyśmy odpowiadali za lata zaniedbań w szkole. Reforma edukacji od strony prawnej wprowadza większą odpowiedzialność ministerstwa za wychowanie, ale nie za warunki, za które odpowiada samorząd terytorialny, któremu została dana duża wolność. Być może nie wszystkie samorządy wywiązują się ze swoich zadań odpowiedzialnie”.

Jak w piaskownicy! – ważne, by moje było na wierzchu. Dzieci i warunki ich edukacji jakoś przestały się liczyć…

Zofia Grudzińska