Nowe miejsca w żłobkach – tanio nie znaczy dobrze

Żłobki i kluby malucha czekają zmiany na gorsze. Głównym pomysłem resortu minister Rafalskiej jest zwiększenie liczby dzieci przypadających na opiekuna z 8 do dziesięciu i odejście od wymogu posiadania osobnej sali do spania.

Niestety, projekt nie rozwiązuje najistotniejszego problemu w zakresie zwiększania dostępności miejsc w żłobkach, klubikach i u dziennych opiekunów – dopóki opieka ta nie będzie wspierana dotacjami i subwencjami z budżetu państwa, tak jak ma to miejsce w przypadku szkół i przedszkoli, miejsc opieki nad maluchami zawsze będzie za mało. Zmiana zakłada zwiększenie dofinansowania opieki nad dziećmi o dodatkowe 250 milionów złotych. Wygląda dobrze. Jeśli jednak podzielimy tę kwotę przez liczbę dzieci w wieku żłobkowym, otrzymujemy 336 PLN na dziecko. Rocznie. Niestety, nie jest to zmiana, która widocznie i odczuwalnie poprawi sytuację w zakresie dostępności miejsc w żłobkach.

Jakość merytoryczna zmian pokazuje niestety, że osoby opracowujące projekt nie mają podstawowej wiedzy na temat rozwoju i potrzeb dziecka do lat trzech. Zapisy analizujemy z podziałem na część merytoryczną i proceduralną.

Część merytoryczna propozycji:

  1. Zwiększenie liczby dzieci przypadających na jednego opiekuna z 8 do 10 jeśli w grupie wszystkie dzieci skończyły dwa lata.
  2. Odejście od wymogu posiadania osobnej sali do spania w żłobkach i w klubach malucha.
  3. Zwiększenie liczby dzieci przypadających na dziennego opiekuna z 5 do 8
  4. Zmniejszenie wymagań dla personelu żłobka

Niestety, wszystkie te zmiany będę miały swoje konsekwencje – jakość opieki nad dziećmi ulegnie pogorszeniu, zagrożone także będzie ich bezpieczeństwo fizyczne i emocjonalne. Należy zwrócić uwagę na to, że limit 10 dzieci na opiekunkę, nie uwzględnia tego, że dzieci dwuletnie wymagają szczególnej opieki i praca z nimi jest bardziej wymagająca niż z dziećmi rocznymi. Opieka nad dwulatkiem to nie tylko pielęgnacja, ale także opieka emocjonalna, działania wychowawcze, rozwiązywanie konfliktów pomiędzy dziećmi. Znamy zjawisko opisywane jako „bunt dwulatka” – dzieci w tym wieku silnie okazują emocje, nie potrafią jednak ich jeszcze komunikować słowami, praca z nimi wymaga więc szczególnej uwagi. Propozycja ministerstwa zakłada niestety – wbrew podstawowym założeniom z zakresu psychologii rozwojowej – pogorszenie sytuacji. Zamiast utrzymania małej grupy otrzymujemy propozycję jej zwiększenia.

W przepisach utrzymano konieczność zatrudniania pielęgniarki lub położnej. Zastanawia, dlaczego zwiększając istotnie limity dzieci na jedną opiekunkę nie zdecydowano się na zapisanie wymogu zatrudnienia choć na część etatu pedagoga lub psychologa dziecięcego? W jaki sposób opiekunki, zajmujące się jednocześnie 10 dzieci, mają rozwiązywać problemy wychowawcze i jednocześnie – konsultować z rodzicami kwestie rozwojowe i wychowawcze? Konieczność konsultacji jest zapisana w przepisach.

Mocno dziwi także odejście od sztywnego wymogu posiadania dwóch osobnych pomieszczeń w żłobkach. Jeśli przepisy wejdą w życie, żłobek będzie musiał mieć jedno pomieszczenie i jedynie wydzielone miejsca do spania. Także w tym zapisie widać ignorancję w zakresie znajomości podstawowych potrzeb dzieci do lat trzech. Dzieci dwuletnie nie leżą już w łóżeczkach, ale każde z nich ma jeszcze potrzebę dziennej drzemki. Jak ma ona wyglądać w dwudziestoosobowej grupie? Kiedy inne dzieci będą bawiły się, płakały, biegały. W jaki sposób dziecko ma się wyciszyć i odpocząć? Jeśli nie zapewnimy mu odpowiednich warunków fizycznych, jego rozwój emocjonalny i poznawczy będzie zaburzony. Taka propozycja jest zastanawiająca tym bardziej, że wymóg osobnego pomieszczenia do spania był już także w praktyce stosowany przy rejestracji dziennych opiekunów. Jeśli w jednym lokalu działało dwóch dziennych opiekunów, wymagana była osobna sala do spania – takie standardy stosowane były w Warszawie. Dodam tylko, że wymóg osobnej sali do spania dotyczył w tym wypadku 10 dzieci. Resort zamiast skorzystać z doświadczenia Warszawy, proponuje, aby 20 dzieci nie miała osobnego miejsca do spania.

Minister Rafalska proszona o komentarz do zmian podkreślała, że zwiększenie limitów dzieci na opiekunkę nie przyniesie żadnych szkód dziecku, ponieważ i tak 40 % dzieci jest zazwyczaj w żłobku nieobecnych. Takie słowa wzbudzają niepokój – czy resort przygotowując zmiany zakłada, że 40% dzieci będzie chorować i nie zamierza zrobić nic, aby odsetek absencji starać się zmniejszyć? Absencje dzieci to choroby, choroby wynikają oczywiście z faktu „uczenia” się przez dzieci odporności, ale także – z niewłaściwych warunków higienicznych w placówce – zbyt dużej liczby dzieci, niedostatecznie szybkiego odsyłania do domu dzieci chorych, zbyt liberalnych zasad w przyjmowaniu dzieci niedoleczonych, kaszlących, kichających.

Procedowanie:

Niestety, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej nie opublikowało dokumentu na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Mniejsza o pryncypia i o to, że resort Minister Rafalskiej złamał tym samym przepisy wynikające z Regulaminu Pracy Rady Ministrów. W wyniku tego zaniedbania dostęp do dokumentu a więc także możliwości zapoznania się z nim, zostały ograniczone.
Zgodnie z tym, co zostało opublikowane w zakładce BIP na stronie resortu, projekt został rozesłany do partnerów społecznych. Jednakże w rozumieniu resortu jedynymi partnerami społecznymi są związki zawodowe i związki pracodawców. Projektu do zaopiniowania nie otrzymała żadna z fundacji, zajmujących się edukacją małych dzieci.
Ocena skutków regulacji jest opracowana w stopniu szczątkowym – znajdziemy w niej co prawda zestawienie porównawcze, dotyczące opieki nad dzieckiem do lat trzech w innych krajach. Niestety, nie dowiemy się na podstawie jakich danych i analiz z obszaru pedagogiki i psychologii rozwojowej, proponuje się te zmiany. Dowiadujemy się jedynie, że zwiększenie liczebności grup i likwidacja obowiązku posiadania osobnej sali dla dzieci, zwiększy dostępność miejsc.
Nie przygotowano żadnego projektu ewaluacji dla zaprojektowanych zmian.

Plusy proponowanych rozwiązań:

  1. Zapisanie wymogu posiadania osobnych pomieszczeń w instytucji dziennego opiekuna. Przepisy w tej kwestii były niejasne, urzędy kontrolujące pracę dziennych opiekunów stosowały własne interpretacje. Teraz będzie jasne – jeden dzienny opiekun – jedno pomieszczenie.
  2. Wymóg odbycia szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy co dwa lata.
  3. Wprowadzenie systemu informacji, zawierającego dane o placówkach, kosztach i wolnych miejscach. Takie dane pomogą rodzicom zorientować się w dostępności, także finansowej, miejsc opieki.
  4. Wprowadzenie instytucji rad rodziców do żłobków.

 

Iga Kazimierczyk