Zmiany, zmiany, zmiany…

Zmiany w edukacji niestety nie zaskakują. Minister edukacji Anna Zalewska zaznaczyła, że dotrzymuje słowa – likwidacja gimnazjów, zapowiedziana w czasie kampanii staje się więc faktem. Cały system będzie w zasadzie identyczny jak ten, który funkcjonował 30 lat temu – ośmioletnia szkoła podstawowa zwana powszechną, czteroletnie liceum i pięcioletnie szkoły branżowe i technika z innym rodzajem matury, nie dającym przepustki na studia magisterskie.

Niestety uznajemy tę zmianę za pozorną, transformacji ulegnie struktura funkcjonowania szkoły, nie pojawiła się niestety ani dyskusja ani argumenty na rzecz tego w jakim celu i dla jakiego ucznia tę szkołę reformować.

Z wystąpienia wynotowałam także kilka innych, niepokojących zapowiedzi.

  1. Kontrola działalności organizacji pozarządowych na terenie szkoły. Przypomnijmy – organizacje działają w oparciu o przepisy prawa, działają także jawnie, w większości przypadków świadcząc dla szkół usługi bezpłatnie lub znacznie poniżej kosztów rynkowych. Drugi argument – przywoływany także przez resort w dyskusji o sześciolatkach – dzieci nie są własności państwa i szkoły. Dlaczego więc szkoły mają kontrolować zajęcia prowadzone przez legalnie działające instytucje, jakimi są organizacje pozarządowe? Osobną kwestią jest to, że wiele jest takich szkoleń, które po prostu nie udadzą się, jeśli w sali jest nauczyciel – chodzi o swobodę, dynamikę grupy, możliwość wyjścia na chwilę z roli ucznia.
  2. Kontrola organizacji szkolących nauczycieli. Minister zwróciła uwagę na to, że jest ich za dużo a ich działania wymagają większej uwagi. Dlaczego – jeśli mamy wolność rynku – nie możemy mieć jako nauczyciele wolności do doskonalenia się zawodowego dokładnie tam, gdzie chcemy? Komentarz taki sam, jak punkt wyżej – niepubliczne ośrodki doskonalenia nauczycieli również działają w oparciu o przepisy prawa.
  3. Klasy mundurowe, działające we współpracy z MON? Czekamy na wyjaśnienia co do tego pomysłu, bo przedstawiony w jednym zdaniu wygląda tajemniczo i trochę niepokojąco.
  4. Obowiązkowy wolontariat – będą z niego rozliczani tak uczniowie i nauczyciele. Niepokoi też brak rozróżnienia między pracami społecznymi a wolontariatem. Przykłady, na które powoływała się min. Zalewska wskazują jednoznacznie na prace społeczne.
  5. Edukacja wczesnoszkolna przez pięć lat – cztery lata w szkole powszechnej i rok w przedszkolu. Zastanawiają nas argumenty na rzecz tej zmiany, żadne badania nie wskazują na to, że uczniowie wymagają dłuższej edukacji wczesnoszkolnej. Mamy problem z przejściem od nauczania wczesnoszkolnego do przedmiotowego, ale rozwiązaniem jego nie jest przedłużenie tego etapu. Problem zostanie, tylko pojawi się rok później.
  6. Przedszkole w obecnym wydaniu zmierza do modelu anglosaskiego (scholaryzacja przedszkola) a nie do modelu skandynawskiego (uczenie przez zabawę). Szkoda, model fiński wygląda dobrze nie tylko wtedy, kiedy powołuje się na niego tylko wtedy, gdy dyskutujemy o wieku inicjacji szkolnej.
  7. Szybkie zmiany – reforma ruszy od 2017 roku, dla uczniów obecnej piątej klasy podstawówki należy przygotować podstawy programowe, na ich podstawie – podręczniki. Dlaczego znowu tak radykalne zmiany dzieją się tak szybko?
  8. Wzajemnie wykluczające się postulaty: „zwiększenia autonomii nauczyciela” i „większej kontroli”.

Czego zabrakło?

  1. Brak jakiegokolwiek odniesienia się do społecznej akcji „Ratujmy gimnazja”. Szkoda, że z przychylnością resortu spotkała się jedna akcja społeczna ratująca dzieci przed podstawówką a inna inicjatywa już nie. Podkreślam, nie chodzi o to, czy jesteśmy za sześciolatkiem w szkole, czy za gimnazjami, tylko o to, że resort na „głos społeczny” powołuje się wybiórczo, adekwatnie do własnych celów i zadań.
  2. Odpowiedzi na pytanie w jaki sposób ma wyglądać praca w roku 2016/17 z uczniami w mieszanych klasach, w których są siedmiolatki, sześciolatki i dzieci powtarzające klasę na wniosek rodziców.
  3. Co z darmowym podręcznikiem? Były zapowiedzi o trzech propozycjach rekomendowanych przez MEN, w czasie prezentacji zmiany całego systemu – brak konkretów.
  4. Zdania uczniów – znaleźli się w tytule debat, ale nie było ich ani na sali, ani nie byli oni adresatami debat.

Dobre zmiany:

  1. Powołanie Rady Dzieci i Młodzieży działającej przy MEN – chwalimy pomysł, czekamy na praktyczne rozwiązania.
  2. Nacisk na czytelnictwo dzieci i młodzieży – rzeczywiście, czytamy coraz mniej, dobrze zachęcać młodzież i dzieci do czytania. Oczywiście – czekamy na stosowne zmiany w podstawie programowej.
  3. Tydzień projektowy w czerwcu – pomysł dobry o ile nauczycielom rzeczywiście pozwoli się pracować z wykorzystaniem metod projektowych. Jeśli będzie to jedynie kolejna zadekretowana zmiana, poszukująca metoda projektów zmieni się w swoje zaprzeczenie.
  4. Większa troska o pracę z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Podstawa wychowania przedszkolnego, która została już zatwierdzona, jest pod tym kątem odpowiednio zaktualizowana – zobaczymy jak zapowiedzi i zapisy przełożą się na praktykę.
  5. Zapowiedź zmiany finansowania nauki dzieci sześcioletnich. Informacji o proponowanej zmianie przepisów zabrakło.
  6. Możliwość kontrolowania przez maturzystów swoich prac – ten problem pojawiał się już wcześniej. Rzeczywiście – w zakresie prawa administracyjnego – było to niedoprecyzowane.

Nasz komentarz:

  1. Doceniamy to, że minister edukacji przyznaje, że debaty nie stanowiły formy konsultacji publicznych, tylko debat. Szkoda, że nie znamy wniosków w tych spotkań i nie wiemy w jaki sposób przekładają się one na zmiany w edukacji. Cieszymy się, że resort inspiruje się w przeprowadzanych zmianach deliberacyjnymi metodami konsultacji, szkoda, że de facto te procesy utajnia.

Iga Kazimierczyk