Debata gwiaździsta na UW – główne wnioski

16 maja br. na Wydziale Pedagogicznym UW odbyła się debata gwiaździsta „Biurokracja w szkole – podnoszenie jakości czy ograniczanie autonomii?”. Debata na ten sam temat odbywała się w tym samym czasie na Uniwersytecie Gdańskim.

W spotkaniu wzięli udział dyrektorzy szkół i przedszkoli, nauczyciele, urzędnicy samorządowi oraz studenci i pracownicy Wydziału. Celem debaty była ocena konsekwencji przyjętego i wynikającego z przepisów prawa sposobu dokumentowania praktyki szkolnej. Materiał z debaty zostanie opracowany, a wnioski przedstawione w formie rekomendacji środowiska przedszkoli i szkół do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

W czasie wystąpień i dyskusji poruszano wiele wątków, związanych z dokumentacją pracy szkoły, dyskutowano o tym, gdzie znajduje się granica pomiędzy sprawozdawczością a biurokracją.

W pierwszej sesji otwierająca spotkanie prof. Anna Wiłkomirska, dziekan Wydziału Pedagogiki zwróciła uwagę na zastosowanie dokumentacji, która, jak podkreśliła, sama w sobie nie jest zła. Problemem natomiast staje się stosowanie jej w sposób bezrefleksyjny, pochłaniający czas, kiedy wypełnienie wymogów formalnych jest celem w samym w sobie i przybiera cechy zadania o wyższym priorytecie niż praca wychowawcza. Iga Kazimierczyk reprezentująca ruch Obywatele dla Edukacji zaprezentowała przepisy, na podstawie których nauczyciele i dyrektorzy tworzą dokumentację swojej pracy. Zaznaczyła, że znaczna część dokumentów powstaje w ramach autonomii placówek, ale te placówki funkcjonują w określonej kulturze organizacyjnej, której reprezentantem są instytucje kontrolujące poprawność dokumentów – tu granica między autonomią a niepisaną rekomendacją staje się niejasna. Dr Izabela Kunst z Wyższej Szkoły Menadżerskiej przedstawiła wymogi formalne, dotyczące dokumentacji szkolnictwa zawodowego, które z uwagi na swoją specyfikę podlegają rygorowi dodatkowych przepisów i procedur, związanych z dokumentowaniem nauczania i prowadzenia egzaminów. Zwróciła uwagę, że rozporządzenie dotyczące obszarów kształcenia w szkolnictwie zawodowym, liczy 615 stron. Postawiła jednoczenie pytanie, na ile dokument o takiej objętości pomaga w organizowaniu edukacji, a na ile ten proces komplikuje. Dr Joanna Michalak – Dawidziuk z tej samej uczelni, przedstawiając zagadnienia związane z awansem zawodowym prezentowała wyniki badań, z których jasno wynikało, że jedną z przeszkód, wymienianą przez nauczycieli na drodze do awansu zawodowego są jego wymogi formalne. Zwróciła także uwagę na pominięcie w tej procedurze roli dyrektora placówki, który jako osoba bezpośrednio obserwująca pracą nauczyciela w czasie awansu, mógłby uczynić tę procedurę równie wymagającą w stosunku do nauczyciela, ale jednocześnie – bardziej adekwatną do jego profilu i specjalizacji. Tymczasem przepisy są sztywne i zaplanowane jako „pasujące do każdego”. dr. Lidia Wolmann, reprezentująca ruch Obywatele dla Edukacji zaczęła swoje wystąpienie od tezy, że biurokracja w szkole jest celowa i służy kontrolowaniu pracy nauczycieli. Problem jej zdaniem ma inne źródło i jest nim zbyt słabe przygotowanie zawodowe istotnej części nauczycieli, co stanowi konsekwencje zbyt prostej procedury tworzenia kierunków pedagogicznych na uczelniach wyższych.

W części poświęconej przedyskutowaniu postawionych w wystąpieniach tez i stwierdzeń padło wiele argumentów. Wszystkie zostaną zawarte w transkrypcji wydarzenia. W tym krótkim sprawozdaniu z przebiegu spotkania, wynotowane zostały one w sposób wstępny.

Elżbieta Piotrowska – Gromniak, reprezentująca stowarzyszenie „Rodzice w szkole” przypomniała, że rola rodzica w szkole jest istotna, ale rodzic musi wiedzieć, jak działa szkoła i jakie ma cele, bez tej wiedzy rodzice mogą stać się mniej ufający działaniom nauczycieli, a bardziej ufający dokumentom szkolnych. Agnieszka Milbrandt, dyrektorka zespołu szkół STO przy ul. Astronautów w Warszawie opisała organizacyjną uciążliwość procesu ewaluacji szkoły. W komentarzu do jej wypowiedzi prof. Małgorzata Żytko podkreśliła rolę ewaluacji, która powinna wspierać pracę placówki, uwzględniać jej rys indywidualny, strukturę społeczną i kulturę szkoły. Mirosław Sielatycki reprezentujący Biuro Edukacji Urzędu m.st. Warszawy uczulił, że rezygnacja z biurokracji może oznaczać zwiększenie centralizacji, która rzeczywiście upraszcza wiele procedur, ale pozbawia możliwości wpływania na wiążące dla edukacji decyzje, takie jak powołanie dyrektora szkoły. Krzysztof Skolimowski, zastępca Burmistrza Dzielnicy Mokotów dodał, że biurokracja i literalne stosowanie się do jej wymogów nie mogą usprawiedliwiać niskiej jakości pracy a – jak podkreślił – często ma to miejsce. Cezary Kocoń, naczelnik Wydziału Oświaty i Wychowania Dzielnicy Mokotów przypomniał, że stopień skomplikowania dokumentacji wzrasta wraz z poziomem organizacyjnym instytucji. Dodał, że obserwuje jednak zjawisko, w którym instytucje komplikują wymogi formalne pokładając wiarę w to, że przyczyni się to do rozwoju samej instytucji.

W drugiej części spotkania Alina Kozińska – Bałdyga, reprezentująca Federację Inicjatyw Oświatowych i ruch Obywatele dla Edukacji w mocny sposób zaznaczyła, że to obywatele odgrywają i powinni odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu polityki edukacyjnej państwa. W obecnym stanie wiele stron, zaangażowanych w edukację nie jest z niej zadowolonych, pora – jak podkreśliła – na przełożenie tego na postulaty i uczestnictwo w życiu publicznym.

Ostatnia część spotkania dotyczyła kształcenia studentów kierunków pedagogicznych i przygotowania ich do pracy z dokumentami szkoły. Podsumowując spotkanie prof. Małgorzata Żytko podkreśliła, że zadaniem nauczyciela nie powinno być „realizowanie podstawy programowej”, a praca bazująca na dostosowaniu tego, co się dzieje w klasie i grupie do możliwości dziecka, każdorazowo – ze wsparciem podstawy, ale nie z ograniczeniem się w pracy jedynie do niej.

Iga Kazimierczyk