„Zamach na edukację. Stop” – nasze wrażenia z konferencji

20 stycznia 2016 r. odbyła się konferencja „Zamach na edukację. Stop”

Konferencję w Sejmie RP zorganizował klub Platformy Obywatelskiej. Fundacja „Przestrzeń dla edukacji” pojawiła się tam w roli sprawozdawców i obserwatorów. A oto nasze spostrzeżenia:

Konferencję prowadziły posłanki PO Joanna Kluzik – Rostkowska i Kinga Gajewska.

Do udziału w wydarzeniu zgłosiło się 300 osób. W jego pierwszej części zostały zaprezentowane główne cele i założenia stanowisk merytorycznych inicjatorów akcji społecznych, których celem jest ochrona gimnazjów przed likwidacja. Wystąpiła Renata Samorowska – dyrektor Gimnazjum nr 24 w Toruniu, które zainicjowało akcję „Ratujmy gimnazja”. W ich akcji wzięło udział 1118 szkół z całej Polski, zebrano 220 tys. podpisów. Przedstawiciel Związku Nauczycielstwa Polskiego Krzysztof Bąszczyński przypomniał, że związek zaczął już rozmowy i debaty publiczne na temat gimnazjów jeszcze przed wyborami, wskazując na to, że za ich likwidacją nie stoją żadne argumenty merytoryczne.

Jolanta Kałuża, inicjatorka akcji „Tak dla gimnazjów”, mówiła o tym, że dziwnie się czuje z tym, ze likwidowane jest coś, co było wspólnie tworzone. Podkreślała znaczenie, jakie dla społeczności lokalnych w mniejszych miastach mają te szkoły.

Wystąpił też uczeń – Filip Górski, który co prawda skończył już gimnazjum, na swojej stronie na FB, zbierającej głosy poparcia dla gimnazjów, zebrał 66 tys. głosów.

Zaproszeni eksperci mówili o wynikach badań PISA oraz PIAAC realizowanych przez OECD. W wystąpieniach podkreślano, że większość z nas wyrabia sobie opinie o gimnazjach na podstawie negatywnych przekazów medialnych. Jak wskazywała większość występujących, stanowią one margines zjawisk dziejących się w gimnazjach. Przy tej okazji – zacytowano badania, z których wynika, że poziom agresji młodzieży jest zdecydowanie większy w szkołach podstawowych. Zwracano uwagę na fakty, że gimnazja powstały niedawno, zatem często są szkołami najlepiej wyposażonymi, z dobrze wyszkoloną kadrą, która przez lata nauczyła się już jak pracować z młodzieżą „w trudnym wieku”. Eksperci byli zgodni co do tego, że wiele w temacie gimnazjów i pracy z młodzieżą jest jeszcze do zrobienia – cały czas postulatem jest praca w zespołach odejście od dyrektywnego stylu pracy, stosowanie metody projektów edukacyjnych, która aktualnie nie jest stosowana tak często, jak w szkołach w innych systemach, do których chętnie porównuje się polskie placówki.

PLUSY

Zauważyłyśmy, że w przebiegu konferencji zastosowano takie samo rozwiązanie jak w „Obywatelskim wysłuchaniu publicznym”, które odbyło się 9 stycznia na Uniwersytecie Warszawskim – pierwsza część przeznaczona była na prezentację publicznych wystąpień i stanowisk, było to miejsce na głos ekspertów. Co najważniejsze – przewidziano także czterominutowe przemówienia osób, które mogły zabrać głos z sali, zgłaszając wcześniej chęć wystąpienia publicznego. Warto podkreślić, że we wszystkich stanowiskach, eksperckich, inicjatorów akcji społecznych, czy obywateli i nauczycieli, dominowały argumenty merytoryczne. W wystąpieniach podawanych było wiele faktów, danych, analiz, także osobistych doświadczeń. Były też zdania bardzo osobiste – głównie ze strony uczniów – pokazujące, że gimnazja mogą być dla młodzieży ważnym i fajnym miejscem.

MINUSY

Niestety pewnych elementów w spotkaniu zabrakło. Organizatorzy nie dołożyli starań, aby na sali znaleźli się deklarowani adresaci tego spotkania – urzędnicy z Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz minister Zalewska. Dyskusja o likwidacji gimnazjów nie pojawiła się w oficjalnym komunikacje MEN na temat najbliższych prac, jednak do tej pory resort nie wycofał się oficjalnie z tych zapowiedzi. Kwestia „wygaszania gimnazjów” mimo braku formalnego projektu, jest więc sprawą aktualną. Zatem wszystkie wypowiedzi, które pojawiły się na konferencji, powinny paść w obecności osób, które te decyzje – zgodnie z zapowiedziami – będą w najbliższym czasie podejmować. W naszej ocenie powoduje to, że ogrom pracy, który wykonali obywatele biorący udział w konferencji, nie trafi bezpośrednio do tych, do których powinien. Okazuje się bowiem, że jedynymi odbiorcami wystąpień byli sami zgromadzeni oraz posłowie partii z opozycji. Jeśli taka debata ma stanowić jedno z narzędzi nacisku na decydentów, argumenty, które w niej padają, powinny trafić bezpośrednio do urzędującej minister. Tak się jednak nie stało. Wiemy, że z konferencji będzie przygotowany raport, wiemy też jednak, że z tezami z raportu pracuje się inaczej niż z argumentami przedstawionymi osobiście.

 

Przy tej okazji zwracamy uwagę na pewien brak w pracach wszystkich partii politycznych. Zdajemy sobie sprawę z tego, że edukacja jest kwestią decyzji politycznych. Jako nauczycielki i edukatorki życzyłybyśmy sobie, żeby losy edukacji zależały tylko i wyłącznie od przyjętych argumentów naukowych, a nie tylko od polityki. Jednak o stanie polskiej szkoły decydują politycy. Takie są fakty. W związku z tym oczekujemy, że pozostałe partie w najbliższym czasie włączą się w dyskusję o planowaniu kierunków rozwoju polskiej edukacji. Dlaczego kwestia szkolnictwa jest tak słabo zarysowana w programach partii? Bo przecież „takie będą Rzeczypospolite, jakie jej młodzieży chowanie”. Dlaczego więc pozostałe partie polityczne nie zabierają w tej sprawie głosu? Większość polityków ma dzieci, wszyscy mają też dzieci w rodzinie. Czy doprawdy ich los nie jest na tyle ważny, aby w ramach partyjnej debaty publicznej nie postulować – zgodnych z celami partii – zmian w polskiej oświacie? Zagadnienia związane z edukacją powinny stać się w końcu priorytetem, tak i dla członków partii, jak i wszystkich obywateli. Czekamy na pozostałe wystąpienia i jasne stanowiska partii w kwestiach edukacji, czekamy na polityków, którzy zainteresują się edukacją rzeczywiście, realnie. Dopiero kiedy spełniony zostanie warunek debaty politycznej, ale opartej na zbadanych i przemyślanych argumentach, będziemy mogli – obywatele i obywatelki – poważnie potraktować udział polityków w publicznej debacie o edukacji. Bez solidnych argumentów i sprawnych mechanizmów partycypacji społecznej, rodzice, uczniowie i nauczyciele będą używani do rozgrywania partyjnych interesów.

Drodzy politycy! Oczekujemy, że edukacja będzie dla Was tematem, a nie przedmiotem do sporów politycznych.

Iga Kazimierczyk